środa, 11 lipca 2012

pryzmat szczęścia

podobno płakać to nie wstyd, a ja mam oczy pełne łez, chwile lecą przez palce jak piasek, staram się w pamięci zatrzymać wszystkie wspomnienia i te godne mojej uwagi i mniej fajne. będzie mi tego brakowało, a najgłębsze i najlepsze chwile, są związane właśnie z tym tygodniem, niech to się nie kończy. pora włączyć dołującą muzę i napisać dołującą notkę. nie chce tego wszystkiego kończyć, ani tej notki ani okresu gimnazjum, okresu przez który często płakałam, zadawałam sobie pytanie dlaczego mnie to spotyka i niechętnie chodziłam do szkoły, z przerażeniem, że znów muszę spotkać tą moją denną klasę. słowa nie wyrażą tego jak bardzo mi przykro. sezon na następne beznadziejne wakacje uważam za otwarty ;-) 



muszę się zatopić w czymś co mnie zaciekawi na 2 miesiące, bo zwariuje. chcę zapomnieć. coś ze mną nie tak. ale to już dawno mi się w głowie poprzewracało. bardzo, bardzo potrzebuje tutaj moich ludzi, wiem że oni dadzą mi wsparcie i nie pomogą w tym bólu, ale chociaż może go złagodzą. to aż dziwne, że na zakończeniu nie płakałam, a tutaj publicznie potrafię wylewać tak ot wszystkie swoje żale. 
to byłoby wszystko, piąteczka ludziska! c;


stara notka, beka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz