dzień się dopiero rozpoczął, za oknem piękne słońce, a ja od rana nie mam humoru. nie wiem aktualnie co dziwnego się ze mną dzieje, ale mam nadzieję, że będzie trwało to jak najkrócej. po wczorajszym wieczorze, kolejnym przy którym byłam odłączona od świata wiele zrozumiałam, a moje rozmyślania dzisiejszego poranka potwierdziły wczorajsze diagnozy. być przez 4 dni obrażonym na cały świat, przez jeden głupi powód za który nikt nie jest winny to niezbyt ciekawe rozwiązanie. nie chcę tracić całych wakacji na zadręczaniu się pytaniami "co by było gdyby". życie jest za krótkie żeby czekać i dzięki Bogu doszłam do takich wniosków na początku a nie końcu tej 2-miesięcznej przygody. życie toczy się dalej, pora odłożyć nieistotne sprawy na boczny tor i zacząć korzystać z pogody. ciągłe siedzenie w domu to strata czasu. muszę teraz się skupić na tym co dla mnie najważniejsze i zacząć spełniać moje plany, piękne plany, na których wypełnienie tak długo czekaliśmy. choć czasem będzie ciężko i będę rozpamiętywać różne wydarzenia, to muszę zająć się czymś czego tak bardzo potrzebuję - od dziś żyję pełnią życia i nie ma do tego póki co żadnych przeciwwskazań żebym powróciła z podwojoną dawką mocy! jestem konkretnie naładowana pozytywną energią i miejmy nadzieję, że pozostanie tak do końca wakacji!
TODAY IS A NEW DAY SO SMILE :)

i może jeszcze nie raz wybierzemy się
;>



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz