środa, 10 października 2012

two days

środa - połowę tygodnia już mam za sobą a właściwie to większość, daje radę! 
3 sprawy które ostatnio ciągle się u mnie łączą to: mnóstwo nauki, mało czasu, byle do weekendu. kto normalny uczy się 2 godziny z historii, kładzie się spać o 22 i wstaje o 4 rano żeby pisać wypracowanie? haha, mistrzunio. nienawidzę tej szkoły, nienawidzę nienawidzę nienawidzę! chociaż przyszły tydzień trochę luźniejszy, bo w tym to nawet czasu na spanie nie mam <ok> pociesza mnie fakt krótszych lekcji w piątek, jutrzejszych 2 wf i siatkówki, oraz oczywiście weekendu. dzisiejsze "lekcje" mnie przerosły, w której szkole w czasie takiego wiatru i deszczu wychodzi się na dwór ćwiczyć musztrę? w MOJEJ! automaty z ciepłymi napojami to podstawa. przynajmniej troszkę się pośmiałam z sucharów naszego majora i już się ogrzałam. wtorek i czwartek to zdecydowanie 2 najgorsze dni..
omijając już temat szkoły to widzę że problem "nie wiem w co się ubiorę na przedpołowinki" dotyczy nie tylko mnie, ale spoko mamy czas - moje motto, na które już chyba wszyscy wokół mnie mają uczulenie. podołamy kochane ;)
+lubię 10 dzień każdego miesiąca, om


kamerkowych foteczek się zachciało no
 

gdzie jest moja szyja?!..


3 komentarze: